Naturalne, optyczne i mechaniczne winietowanie mają inne przyczyny, inny kształt i inną reakcję na przymknięcie przysłony. Mylenie ich to najczęstszy powód, dla którego winieta w CG wygląda naklejona.
Najbardziej podstawowe winietowanie nie ma nic wspólnego z jakością obiektywu. Wynika z tego, że róg kadru leży dalej od źrenicy niż środek i pod kątem do niej. Trzy niezależne czynniki geometryczne mnożą się przez siebie i dają razem czwartą potęgę kosinusa.
Warto prześledzić te trzy czynniki, bo wtedy wzór przestaje być formułą do zapamiętania. Róg leży dalej od źrenicy niż środek — dokładnie o czynnik jeden przez kosinus — a natężenie maleje z kwadratem odległości, stąd pierwszy kosinus do kwadratu. Źrenica widziana z rogu jest elipsą, bo patrzy się na nią pod kątem; jej powierzchnia maleje o kolejny kosinus. Promień pada na matrycę ukośnie, więc rozkłada się na większej powierzchni — trzeci kosinus.
Skala jest większa, niż podpowiada intuicja, i rośnie gwałtownie przy krótkich ogniskowych — bo kąt polowy rogu rośnie razem z szerokością kadru.
Liczby z tego wykresu bywają zaskoczeniem. Czternastka traci w rogu ponad trzy i pół działki zanim jeszcze weźmiemy pod uwagę cokolwiek związanego ze szkłem. Osiemdziesiątka piątka traci mniej niż jedną piątą działki, czyli praktycznie nic.
Konstruktorzy walczą z tym, odchodząc od modelu dziurki — projektując układ tak, żeby źrenica widziana z rogu kadru była większa niż z osi, co częściowo kompensuje spadek. Skuteczność jest częściowa i nigdy pełna. Winietowanie naturalne można zmniejszyć, ale nie usunąć — i to jest jedyne z tej trójki, o którym da się to powiedzieć.
Jest przy tym jeden przypadek, w którym prawo kosinusa czwartej potęgi przestaje obowiązywać, i warto go znać. W układach telecentrycznych po stronie obrazu — czyli takich, w których źrenica wyjściowa leży bardzo daleko, jak w Rozdziale 7 — promienie padają na matrycę niemal prostopadle niezależnie od miejsca w kadrze. Trzeci kosinus znika, a spadek jest wyraźnie łagodniejszy niż czwarta potęga.
Skąd biorą się cztery kosinusy i jak policzyć obcięcie źrenicy poza osią — Dodatek P.
Winietowanie optyczne opisaliśmy już w Rozdziale 7, tylko pod inną nazwą. Oprawy soczewek, oglądane z rogu kadru, przesuwają się względem siebie i obcinają źrenicę — a obcięta źrenica przepuszcza mniej światła. To jest ta sama przyczyna, co kocie oko: jedno zjawisko, dwa objawy.
Skala winietowania optycznego bywa większa od naturalnego i jest to jeden z powodów, dla których dobre szerokie kąty są tak duże. Konstruktor może je zmniejszyć tylko jednym sposobem — poszerzając wszystko, co stoi na drodze wiązki, jak opisuje blok „Zaawansowane" w Rozdziale 7. Masa idzie więc nie w jasność, tylko w to, żeby róg kadru dostał pełną źrenicę.
Winietowanie mechaniczne nie ma nic wspólnego z optyką. Coś fizycznie zasłania część wiązki: za długi kaptur, zbyt gruby filtr, pierścień adaptera, oprawa nakręcona na obiektyw o zbyt małej średnicy. Objaw jest inny niż w dwóch pozostałych — ciemnienie ma wyraźną krawędź, a nie płynne przejście.
Warto zauważyć, że mechaniczne jest jedynym z trzech, które nie należy do obiektywu. Zależy od tego, co ktoś na niego nakręcił, więc zmienia się między ujęciami tego samego dnia i tym samym szkłem. Przy pracy z materiałem oznacza to jedno: profilu winiety nie można przenosić między ujęciami bez sprawdzenia, nawet jeśli metryczka podaje ten sam obiektyw i tę samą przysłonę.
Kształty różnią się na tyle, że rozpoznanie nie wymaga żadnego pomiaru. Naturalne zaczyna spadać od samego środka, bo kosinus maleje od zera. Optyczne jest płaskie w środku i spada dopiero tam, gdzie oprawy zaczynają obcinać. Mechaniczne nie ma przejścia — jest jasno, a potem nagle ciemno, i zwykle tylko w rogach.
Test jest jeden i zajmuje tyle, co zrobienie drugiego zdjęcia: przymknij przysłonę o dwie działki i porównaj. Trzy zjawiska reagują na to zupełnie inaczej, bo trzy mają różne przyczyny.
| Rodzaj | Przyczyna | Po przymknięciu | Kształt | Da się usunąć |
|---|---|---|---|---|
| Naturalne | geometria kąta polowego | bez zmian | gładkie, od środka | nie |
| Optyczne | obcięcie źrenicy przez oprawy | znika | płaskie w środku | przymknięciem |
| Mechaniczne | przeszkoda w torze | bez zmian, czasem ostrzejsze | ostra krawędź | zdjęciem przeszkody |
Kolumna trzecia rozstrzyga między optycznym a resztą, kolumna czwarta między naturalnym a mechanicznym. Dwa spojrzenia i wiadomo.
Jest jeszcze jedna różnica, przydatna przy materiale, w którym nie da się zmienić przysłony: winietowanie mechaniczne bywa niesymetryczne. Kaptur nakręcony krzywo albo filtr wsunięty niedokładnie zaciemnia mocniej po jednej stronie. Dwa pozostałe są zawsze obrotowo symetryczne, bo obie ich przyczyny są symetryczne z definicji.
Drugim rozstrzygnięciem bez zmiany przysłony jest ogniskowa, o ile materiał zawiera ujęcia różnymi. Naturalne zmienia się z nią gwałtownie i przewidywalnie — według krzywej z widgetu wyżej. Optyczne też się zmienia, ale nieregularnie, bo zależy od konstrukcji. Mechaniczne zwykle znika przy dłuższych ogniskowych całkowicie, bo wiązka przestaje sięgać do przeszkody. Trzy różne zachowania w tej samej sekwencji dają odpowiedź bez żadnego testu na planie.
Winieta dołożona w compie prawie zawsze pochodzi z jednego narzędzia, które rysuje gładki, kołowy gradient. Wygląda to jak winietowanie naturalne — i dlatego pasuje wyłącznie wtedy, gdy w plate'cie było właśnie ono.
Poprawka wymaga trzech rzeczy i wszystkie są tanie.
Zmierz profil, nie zgaduj kształtu. Odczytaj jasność wzdłuż linii od środka do rogu na jednolitej powierzchni w plate'cie. Kształt tej krzywej powie ci od razu, z którym z trzech zjawisk masz do czynienia — i da profil do wpisania.
Pamiętaj, że winieta nie jest kołowa. Zależy od kąta polowego, więc jej linie stałej jasności są okręgami w polu widzenia, a nie w kadrze. Na prostokątnym kadrze oznacza to, że rogi są ciemniejsze niż środki krawędzi — i narzędzie rysujące elipsę wpisaną w kadr daje kształt jakościowo inny.
Winieta idzie przed ziarnem. Powstaje w obiektywie, więc w łańcuchu z Dodatku Y leży przed warstwą czułą. Ciemniejszy róg ma więc więcej względnego szumu, dokładnie tak jak każde inne niedoświetlenie — i to jest szczegół, którego winieta dodana na końcu nie odtworzy.
Warto też pamiętać, że winieta wpływa na coś więcej niż jasność. Ciemniejsze rogi to rogi niedoświetlone, a niedoświetlenie zmienia dwie rzeczy naraz: podnosi względny szum, jak liczy Rozdział 27, i przesuwa je w inne miejsce krzywej tonalnej. Przy silnej winiecie róg kadru bywa więc nie tylko ciemniejszy, ale i mniej kontrastowy — bo leży w innym fragmencie charakterystyki nośnika.
Dla dopasowania elementu znaczy to, że sam gradient jasności nie wystarcza. Element wstawiony w róg powinien dostać także podniesiony szum i lekko obniżony kontrast — obie rzeczy w proporcji do tego, o ile działek winieta go przyciemniła. Jest to poprawka rzadko robiona i widoczna dokładnie tam, gdzie element dotyka krawędzi kadru.
Ostatnia uwaga dotyczy sytuacji odwrotnej i częstszej, niż się wydaje. Wiele kamer i wywoływarek koryguje winietowanie automatycznie, rozjaśniając rogi. Plate może więc mieć winietę usuniętą — a razem z nią podniesiony szum w rogach, bo rozjaśnienie podnosi też szum. Element CG z dołożoną winietą będzie wtedy pasował gorzej niż bez niej.
Zmierz profil na jednolitej ścianie, nie na scenie. W realnym kadrze jasność zmienia się z treści i nie da się oddzielić winiety od oświetlenia. Jeśli w materiale nie ma jednolitej powierzchni, poszukaj nieba albo poproś o klatkę testową — jedna wystarczy na cały zestaw.
Sprawdź, czy winieta w ogóle jest. Automatyczna korekcja w kamerze i w wywoływarce jest dziś domyślnie włączona. Plate bez winiety to nie jest błąd — to jest stan, do którego trzeba dopasować element, zamiast dokładać mu winietę „bo tak wygląda film”.
Przy zoomie zmierz na obu końcach. Winietowanie zmienia się z ogniskową i to dwukrotnie: naturalne rośnie ku krótkiemu końcowi z kosinusa, optyczne bywa najgorsze tam, gdzie konstrukcja jest najbardziej napięta. Jedna wartość na cały zakres nie wystarczy, tak samo jak przy dystorsji w Rozdziale 19.
Winietowanie decyduje o tym, ile światła dociera do rogu. Zostaje pytanie, co nośnik robi z tym, co dotarło — zwłaszcza gdy jest go za dużo. W następnym rozdziale okaże się, że taśma nie ma punktu, w którym się kończy, tylko zakręt, a matryca ma ścianę — i że cała praca nad „filmowym” wyglądem przepaleń jest pracą nad tą jedną różnicą.
Kamery i wywoływarki od lat korygują winietowanie automatycznie, na podstawie profilu obiektywu zapisanego w metadanych. Wynik wygląda lepiej i w większości zastosowań nim jest. Przy pracy z materiałem do złożenia bywa jednak kłopotem, i to z trzech powodów.
Rozjaśnienie podnosi też szum. Róg dostał mniej światła, więc miał gorszy stosunek sygnału do szumu — a mnożenie przez stałą tego nie naprawia, tylko podnosi jedno i drugie. Skorygowany plate ma rogi tak samo jasne i wyraźnie bardziej zaszumione niż środek. Element CG z równomiernym szumem odstaje wtedy właśnie w rogach.
Korekcja bywa niepełna albo nadmiarowa. Profil opisuje model, a nie egzemplarz, i nie zna filtra ani kaptura. Materiał po korekcji miewa więc resztkową winietę o dziwnym kształcie — albo, przy nadmiarowej korekcji, rogi jaśniejsze od środka. Jedno i drugie łatwo wziąć za błąd oświetlenia.
Korekcja nie dotyczy elementu CG. Render trafia do compu nieskorygowany, bo nie miał czego korygować. Jeśli plate przeszedł korekcję, a element dostał dołożoną winietę „dla realizmu”, obraz rozjeżdża się podwójnie.
Praktyczna kolejność postępowania jest więc taka: najpierw ustal, czy plate jest skorygowany — po jednolitej powierzchni albo po metadanych — a dopiero potem zdecyduj, czy element potrzebuje winiety. W materiale skorygowanym zwykle nie potrzebuje, a potrzebuje za to podniesionego szumu w rogach, o czym nikt nie pamięta.