Ostrość · jedna płaszczyznaCoC · umownyZależy od · ekranuHiperfokalna · granica
Rozdział 8 / Kadr

Głębia ostrości i krążek rozmycia

Ostro jest w jednej płaszczyźnie i nigdzie indziej. „Głębia ostrości” to umowa o tym, jak duże rozmycie jeszcze zgodzimy się nazwać ostrym — dlatego zależy od tego, na czym oglądasz.

TL;DR
Punkt wyjścia · nie ma obszaru ostrości

Ostrość jest płaszczyzną, nie strefą

Z Rozdziału 4 wiemy, że dla przedmiotu w danej odległości obraz powstaje w jednej, ściśle określonej odległości za obiektywem. Ustawiając ostrość, dopasowujesz matrycę do tej jednej płaszczyzny. Wszystko, co leży bliżej albo dalej, tworzy obraz przed matrycą albo za nią — a na samej matrycy zostawia nie punkt, tylko plamkę.

Ta plamka to przekrój stożka promieni w miejscu, w którym stożek się jeszcze nie zszedł albo zdążył się już rozejść. Nazywa się krążkiem rozmycia i jest jedynym bohaterem tego rozdziału. Wszystko, co dalej, jest odpowiedzią na pytanie: jak duża plamka jest jeszcze do przyjęcia.

Skąd bierze się plamkastożek, który nie trafił
matryca punkt · ostro jeszcze się nie zszedł zszedł się za wcześnie Trzy punkty sceny w trzech odległościach. Tylko jeden trafia w matrycę punktem.
Nieostrość nie jest rozmyciem obrazu. Jest tym, że stożek został przecięty w złym miejscu.

Zwróć uwagę na dwie rzeczy, bo obie wracają w dalszych rozdziałach. Po pierwsze, plamka ma kształt przekroju stożka, czyli kształt źrenicy — i stąd wprost bierze się cały Rozdział 9 o bokeh. Po drugie, jej średnica rośnie liniowo z odległością od punktu zbiegu, co znaczy, że rozmycie narasta stopniowo, a nie skokowo. Nie ma żadnej granicy, za którą „zaczyna się nieostrość” — jest tylko granica, za którą przestajemy udawać, że jej nie widać.

Umowa · liczba, którą ktoś wybrał

Krążek rozmycia jest decyzją, nie pomiarem

Skoro rozmycie narasta płynnie, ktoś musiał zdecydować, gdzie postawić granicę. Decyzja brzmi: plamka mniejsza niż c jest uznawana za punkt. Wartość c nazywa się krążkiem rozmycia i dla pełnej klatki przyjmuje się zwykle 0,03 mm, dla Super 35 około 0,02 mm.

Skąd te liczby? Z założenia o oglądaniu. Klasyczna definicja brzmi mniej więcej tak: odbitka 20×25 cm oglądana z odległości 25 cm przez oko o rozdzielczości kątowej jednej minuty łuku. Przelicz to wstecz na negatyw i wyjdzie mniej więcej jedna tysięczna przekątnej formatu. Stąd 0,03 dla klatki 24×36 mm.

Trzy rzeczy wynikają z tego natychmiast i wszystkie trzy są w praktyce ważne:

Ta sama klatka, trzy sposoby oglądaniakrążek rozmycia jest umową
TELEFONMONITORKINO plamka ledwie widoczna plamka zauważalna plamka wyraźna Ta sama plamka na negatywie. Zmienia się wyłącznie powiększenie przy oglądaniu.
Głębia ostrości jest jedyną wielkością w tej książce, której wartość zależy od widza.

Wzory na hiperfokalną i obie granice, kalkulator z suwakami oraz tabela wartości c dla formatów — Dodatek E.

Intuicja · co naprawdę tym rządzi

Trzy dźwignie i jedna, która tylko udaje

Wzory są dokładne, ale słabo budują intuicję. Warto więc wiedzieć, co naprawdę porusza głębią, a co tylko wygląda, jakby poruszało.

Odległość — dźwignia najsilniejsza

Głębia rośnie mniej więcej z kwadratem odległości ostrzenia. Podwojenie dystansu daje czterokrotnie głębszą strefę. To jest zdecydowanie najmocniejsza z trzech dźwigni i zarazem ta, o której najczęściej się zapomina, bo nie ma pierścienia ani liczby na tubusie.

Praktyczna konsekwencja: portret z bliska ma płytką głębię nie dlatego, że użyto jasnego obiektywu, tylko przede wszystkim dlatego, że stanięto blisko. Ta sama optyka na dziesięciu metrach daje głębię, w której nie sposób niczego zgubić.

Średnica źrenicy — dźwignia druga

Głębia jest odwrotnie proporcjonalna do średnicy źrenicy, czyli do f/N. To jest jedyne miejsce, w którym ogniskowa i liczba przysłony wchodzą do rachunku — i wchodzą wyłącznie jako iloraz.

Stąd bierze się fakt, który przy pierwszym spotkaniu wygląda na paradoks: 85 mm przy f/2,8 i 42 mm przy f/1,4 mają identyczną źrenicę (30 mm) i dają identyczną głębię przy tej samej odległości. Różni je kadr, a nie strefa ostrości.

Powiększenie — dźwignia trzecia, w makro jedyna

Przy bliskiej ostrości wygodniej myśleć nie odległością i ogniskową osobno, tylko ich wypadkową, czyli powiększeniem. Przy ustalonym powiększeniu i ustalonej liczbie przysłony wszystkie obiektywy dają praktycznie tę samą głębię — o czym była mowa w Rozdziale 6.

Dlatego w makro nie szuka się „płytszego” szkła. Jedyne, co realnie zmienia strefę ostrości, to przymknięcie przysłony albo rezygnacja z powiększenia.

Format — dźwignia pozorna

Rozmiar matrycy nie zmienia głębi sam z siebie. Zmienia dwie rzeczy naraz: przyjmowany krążek rozmycia (bo mniejszy format bardziej się powiększa przy oglądaniu) i ogniskową potrzebną do tego samego kadru. Te dwa efekty idą w tę samą stronę i dlatego mniejszy format daje w praktyce większą głębię — ale jest to skutek złożony, nie właściwość samej matrycy.

Test rozstrzygający: przyłóż ten sam obiektyw przy tej samej przysłonie do dwóch korpusów o różnych matrycach, nie ruszając kamery. Głębia zmierzona na negatywie będzie identyczna. Zmieni się tylko kadr — i to, jak bardzo powiększysz obraz przy oglądaniu.

Asymetria · dlaczego więcej za niż przed

Strefa ostrości nie jest wyśrodkowana

Strefa ostrości nie rozkłada się równo wokół płaszczyzny, na którą ostrzysz. Sięga zawsze dalej w tył niż w przód, a proporcja tego podziału zmienia się z odległością.

Przyczyna leży w tym, że rozmycie zależy nie od odległości w metrach, tylko od różnicy odwrotności odległości — czyli od tej samej wielkości, którą w Rozdziale 4 nazywaliśmy zbieżnością. Jeden metr różnicy przy trzech metrach zmienia odwrotność znacznie mocniej niż jeden metr różnicy przy dwudziestu.

Popularna reguła „jedna trzecia przed, dwie trzecie za” trafia dokładnie w jednym punkcie: gdy ostrzysz na jedną trzecią odległości hiperfokalnej. Bliżej podział wyrównuje się do pół na pół, dalej przechyla się coraz mocniej w tył, aż przy samej hiperfokalnej strefa za płaszczyzną sięga nieskończoności i proporcja przestaje mieć sens.

Podział strefyprzed płaszczyzną kontra za nią
blisko · s = H/100 0,3 m reguła 1/3 · s = H/3 10 m hiperfokalna · s = H 30 m 49% 51% 33% 67% ≈0% reszta · aż do nieskończoności Reguła „jedna trzecia przed, dwie trzecie za” jest dokładna tylko w środkowym przypadku: s = H/3.
Proporcja podziału nie jest stała. Zmienia się od równej w makro po całkowicie jednostronną przy hiperfokalnej.

Ma to praktyczną wagę przy ustawianiu ostrości na scenę o głębi. Jeśli aktorzy stoją w zakresie od trzech do pięciu metrów, ostrość nie idzie na środek tego zakresu, tylko bliżej jego przedniego końca — bo strefa i tak rozciągnie się bardziej w tył.

Na planie · centymetry, nie metry

Dlaczego istnieje osobny człowiek od ostrości

Rachunek z tego rozdziału jest w kinie zawodem. Asystent operatora do ostrości — po angielsku focus puller — mierzy odległości taśmą albo dalmierzem, zapisuje je jako znaczniki na pierścieniu i przez całe ujęcie przekręca go ręcznie, tak żeby ostrość siedziała tam, gdzie ma. Robi to na ślepo, nie patrząc w podgląd, bo w podglądzie i tak nie da się ocenić ostrości szybciej, niż aktor zdąży się przesunąć.

Skala problemu wynika wprost ze wzorów. Na kinowej optyce pracuje się często przy T/2 albo szerzej, na ogniskowych 50–100 mm, przy dystansach dwóch–trzech metrów. Wstaw to do rachunku i wychodzi głębia rzędu kilkunastu centymetrów. Aktor, który podczas kwestii przeniesie ciężar ciała z nogi na nogę, przemieszcza głowę o kilkanaście centymetrów — czyli dokładnie o całą dostępną strefę.

Dwie osoby, jedna strefa85 mm, T/2, dystans 3 m
kamera strefa ostrości · 18 cm 2,88 m ostro 3,40 m wyraźnie miękko 2 m3 m4 m
Pół metra różnicy między aktorami wystarcza, żeby jeden z nich wypadł ze strefy. To jest codzienny problem, nie sytuacja skrajna.

Stąd biorą się rozwiązania, które w gotowym filmie wyglądają na decyzje artystyczne, a bywają decyzjami wymuszonymi:

Dla artysty CG płynie z tego praktyczna wskazówka przy ocenie plate'u. Jeśli w ujęciu obie osoby są ostre mimo wyraźnej różnicy głębi, to obiektyw był przymknięty mocniej, niż sugeruje wygląd tła — albo ujęcie złożono z dwóch. Odwrotnie: bardzo płytka strefa mówi ci nie tylko o przysłonie, ale też o tym, że kamera stała blisko i najprawdopodobniej na długiej ogniskowej.

W CG · co renderer liczy, a czego nie

Głębia ostrości w rendererze i w compie

Głębia ostrości jest zjawiskiem czysto geometrycznym, więc renderer liczy ją poprawnie i za darmo — pod warunkiem, że kamera ma zadaną przysłonę i odległość ostrzenia. Nie ma tu żadnej fizyki spoza modelu promieniowego, więc nic nie trzeba dokładać.

Warto natomiast wiedzieć, czego renderer nie robi. Nie zna pojęcia krążka rozmycia — po prostu rozmywa tak, jak wychodzi z geometrii, a to, czy uznasz wynik za ostry, jest już twoją decyzją przy oglądaniu. Nie zna też kształtu źrenicy poza tym, co mu podasz, ani obcięcia mechanicznego z Rozdziału 7.

Największa różnica dotyczy jednak ceny. Głębia ostrości w rendererze kosztuje próbki: każdy promień startuje z losowego punktu źrenicy, więc płytka głębia oznacza szeroki rozrzut i wolniejszą zbieżność. Stąd pokusa, żeby renderować ostro i rozmyć w compie po kanale Z — i stąd cały Rozdział 34, w którym rozstrzygamy, kiedy to jest uczciwe, a kiedy się sypie.

Druga rzecz, o której warto pamiętać przy renderowaniu głębi na miejscu: liczba próbek potrzebna do gładkiego rozmycia rośnie z powierzchnią plamki, czyli z kwadratem jej średnicy. Podwojenie średnicy źrenicy wymaga więc czterokrotnie więcej próbek, żeby tło było równie gładkie. Dlatego bardzo płytka głębia bywa w renderze droższa niż całe oświetlenie sceny — i dlatego warto wiedzieć, kiedy da się jej uniknąć.

Skrótowa odpowiedź, żeby nie zostawiać sprawy wiszącej: rozmycie po kanale Z jest błędne wszędzie tam, gdzie ostry obiekt zasłania rozmyty. Prawdziwy obiektyw widzi wtedy trochę zza krawędzi ostrego obiektu, bo różne punkty źrenicy patrzą pod nieco różnymi kątami. Płaski obraz z kanałem Z tej informacji nie ma i musi ją zmyślić — i to jest widoczne dokładnie na krawędziach.

Z praktyki

Do dopasowania głębi używaj średnicy źrenicy, nie liczby f. Jeśli plate nakręcono 40 mm przy T/2,2, a w rendererze masz kamerę o innej ogniskowej, przelicz na źrenicę: 40/2,2 ≈ 18 mm. Ustaw w rendererze taką liczbę f, żeby iloraz się zgadzał. To jedyny sposób, żeby głębia siadła przy niezgodnych ogniskowych — i działa też wtedy, gdy nie znasz dokładnie formatu.

Skala głębi na obiektywie kłamie na korzyść. Grawerowano ją dla małych odbitek. Przy materiale oglądanym w 4K czytaj ją o jedną do dwóch przysłon ciaśniej — im większy ekran i im ostrzejsze kryterium, tym bliżej dwóch: to, co pierścień pokazuje jako głębię przy f/5,6, w praktyce odpowiada gdzieś między f/8 a f/11. Skąd te dwie skrajności, widać w rachunku w Dodatku E. Asystenci operatora robią tę poprawkę odruchowo.

Sprawdzaj głębię na finalnej rozdzielczości, nie na podglądzie. Render oceniany w oknie 800 px wygląda na głębszy, niż jest. To dokładnie ten sam mechanizm, co skala na obiektywie — a kosztuje tyle, że ujęcie wraca z kontroli jakości po tygodniu.

Słowniczek
płaszczyzna ostrości
Jedyna płaszczyzna w scenie odwzorowana na matrycy punktowo. Wszystko poza nią jest rozmyte w jakimś stopniu.
krążek rozmycia (c)
Umowna średnica plamki, którą jeszcze uznajemy za punkt. Zależy od formatu i od zakładanego sposobu oglądania — nie jest właściwością obiektywu.
głębia ostrości
Zakres odległości, w którym plamka rozmycia nie przekracza c. Skutek umowy, nie granica fizyczna.
odległość hiperfokalna (H)
Odległość, przy której głębia sięga od H/2 do nieskończoności. Największa możliwa głębia dla danego obiektywu i przysłony.
granica bliska / daleka
Skrajne odległości mieszczące się jeszcze w głębi ostrości. Nie są symetryczne względem płaszczyzny ostrości — strefa zawsze sięga dalej w tył.
rozmycie po kanale Z
Symulacja głębi w compie na podstawie mapy głębi. Tania i wystarczająca poza krawędziami, na których ostry obiekt zasłania rozmyty.
Idź głębiej
Dodatek E — Głębia ostrości w liczbach