Masz już materiał w ACES (część 2). Teraz droga w drugą stronę: jak te wciąż-scene-referred wartości zamieniają się w konkretne piksele na konkretnym monitorze, projektorze kinowym albo telewizorze HDR.
LMT (Look Modification Transform) to opcjonalny krok kreatywnego gradingu — kolorysta może przyciemnić, ocieplić albo stylizować obraz, wciąż operując na wartościach scene-referred, więc zmiany są odwracalne i niezależne od tego, na jakim ekranie w końcu obraz wyświetlisz. Dopiero potem wchodzi RRT.
RRT stosuje ten sam rodzaj rolloffu świateł, o którym mówił Dodatek E — zaprojektowany jako „wirtualna taśma filmowa”, hipotetyczny, idealny wyświetlacz odniesienia. Wynik tego kroku nazywa się OCES (Output Color Encoding Specification) — wciąż nie jest to obraz gotowy do wyświetlenia na żadnym realnym ekranie, to pośredni, znormalizowany punkt odniesienia.
ODT bierze ten wspólny OCES i dopasowuje go do konkretnego urządzenia: jego primaries, funkcji EOTF (odpowiednik gammy z Dodatku E), punktu bieli i środowiska oglądania (ciemna sala kinowa kontra jasny pokój biurowy). To dlaczego ten sam plik ACES daje różne, ale przewidywalnie różne, obrazy na monitorze referencyjnym, projektorze DCI-P3 i telewizorze Rec.2020 HDR — różnice są zamierzone i kontrolowane, nie przypadkowe.
Gdy w Nuke albo Resolve wybierasz „Output Transform: Rec.709” czy „P3-D65” — wybierasz konkretny ODT z tego rozdziału, nie osobny „look”. Podłączenie ODT-u P3 do monitora, który fizycznie pokazuje tylko sRGB, nie ma sensu — dostaniesz obraz zoptymalizowany pod gamut, którego ekran nie jest w stanie odtworzyć.
Część 4 pokazuje, dlaczego ten dwustopniowy RRT+ODT z ACES 1.x bywał krytykowany — i jak ACES 2.0 (2025) go zastąpił.