Izobary, symbole frontów, sektor ciepły i trzydziestosekundowe czytanie mapy.
Izobary to linie łączące punkty o jednakowym ciśnieniu, rysowane zwykle co 5 hPa. Z ich układu odczytuje się trzy rzeczy naraz.
Gęstość izobar = siła wiatru. Im ciaśniej ułożone, tym większy gradient ciśnienia i tym mocniej wieje. To jedyna informacja o wietrze, jakiej mapa ciśnienia dostarcza wprost.
Kierunek izobar = kierunek wiatru. Nie prostopadle do nich, jak podpowiadałaby intuicja, tylko wzdłuż. Powodem jest siła Coriolisa: powietrze ruszające z wyżu ku niżowi jest odchylane, aż zaczyna płynąć równolegle do izobar. Przy ziemi tarcie zaburza tę równowagę i wiatr skręca lekko ku niżowi — o jakieś 20–30 stopni nad lądem, mniej nad morzem.
Krzywizna = wyż czy niż. W niżu na półkuli północnej powietrze krąży przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, w wyżu — zgodnie. Praktyczna reguła Buys-Ballota: stojąc plecami do wiatru, mamy niż po lewej ręce.
Typowy niż ma budowę, którą warto rozpoznać: front ciepły z przodu, front chłodny z tyłu, między nimi klin ciepłego powietrza zwany sektorem ciepłym. Fronty schodzą się w punkcie centralnym niżu. Ponieważ front chłodny porusza się szybciej, z czasem dogania ciepły i zaczyna się okluzja — od środka na zewnątrz.
1. Gdzie jestem względem niżu? Przed frontem ciepłym, w sektorze ciepłym, czy za frontem chłodnym? To rozstrzyga, czego się spodziewać.
2. W którą stronę to idzie? Symbole frontów pokazują kierunek. Nad Polską zwykle z zachodu na wschód, z prędkością 30–60 km/h.
3. Jak ciasno są izobary? To siła wiatru. Ciasno w okolicy fronty chłodnego oznacza szkwał.
4. Kiedy front do mnie dotrze? Odległość podzielona przez prędkość. Front 300 km na zachód, poruszający się 40 km/h, będzie za jakieś siedem godzin.
To wystarcza. Warto to zestawić z tym, co widać za oknem — i jeśli mapa mówi „front ciepły za sześć godzin", a na niebie właśnie zniknęły cienie, to obie informacje się zgadzają i można im ufać.